I got it!We use cookies to customize content and advertising, to provide social media features, and to analyze traffic to our site. We also share information about your use of our site with our trusted social media, advertising and analytics partners. Read more.

Paluch and Chris Carson Lyrics
"Magma"

/ 5
0 reviewers
Do you like this song?
(click stars to rate)
save!

my lyricsbox
[Zwrotka 1]
Choć na co dzień mam tak jak Małpa
I muszę być twardy jak skała
Dziś płynę po mieście jak magma
Mam wolne dla duszy i ciała
I wchłaniam to wszystko jak Pac-man
Wiem dobrze, co na mnie działa
Stres niszczy i myśli spowalnia
Codzienność beret mi sprała
Mój świat to błędów minimalny margines
Wiem dzisiaj lecimy, aż do odcięcia
Płynie na zmianę Jack Daniel's i Guinness
Jutro to wszystko przypomną mi zdjęcia
Chcę poczuć Twe ciepło, kochanie, chodź bliżej
Odwiedźmy razem nieznane miejsca
Dla Ciebie do raju załatwię wizę
Dziś w nocy możemy tam mieszkać
W high-definition patrzę na ludzi
W slow mo widzę ich ruchy
Kolejne drinki, kolejne buchy
Twarze blade jak trupy
Czerwone szminki, hiszpańskie muchy
Miasto nocą i kluby
Zerwane stringi, wypięte dupy
Kłótnie, bójki, rozróby
W ich oczach widzę życiorysy
Nadzieję, smutek, tęsknotę
Mieszkamy razem w tym mieście wszyscy
Osiedla, domy, czy hotel
Pieprzony szczurów peleton
Ich życie to żaden fenomen
Tu każdy chce wygrać wyścig
I każdy tu kocha mamonę

[Zwrotka 2]
Patrzę zrobiony na wskazówki zegarka
Ale oczy gubią już ostrość
W sumie to godzina wcale nie jest ważna
Dziś w nocy nie ma opcji za mocno
Najwyższe szczyty to dla nas standard
Ich zdobycie łatwo nam poszło
Gorzej będzie, gdy zaczniemy spadać
Nie zadziała nam żaden spadochron
Jointy i moje truskawki, Hennessy
Sprawnie zmieniam swój stan skupienia
Nie chcę dziś wojen i żadnej agresji
Poezja smaków dla podniebienia
Błyszczymy wszyscy bardziej od komet
A może wszyscy mamy złudzenia?
Oślepia nas blask naszych kobiet
One są z nami już od podziemia
Wstaję, idę, jak magma płynę
Sam się dziwię, że nogi mnie niosą
Wielu kojarzy, patrzą się dziwnie
Dla nich na żywo jestem wielki jak posąg
Sto kilo rapu, tona szczerości
Nigdy nie lubiłem popularności
Wśród moich ziomów nie ma tych gości
Wkurwia mnie to jak w sashimi ości
Tylko miłości, tego dziś pragnę
A może to wszystko alkohol?
Wiem, że to umiesz, zamieniam się w magmę
Przy Tobie znajduje prywatny port
Każdy z bodźców jak złodziej kradnę
Czystych doznań najlepszy sort
Tworzymy jedność jak łycha ze Spritem
Razem tworzymy duchowy fort